David P. Boder Interviews Lina Stumachin; September 8, 1946; Bellevue, France

var transcription = { interview: [ David Boder

[In English] Paris, Paris September . . . Paris . . . Paris . . . Paris, September the 8th, 1946. Bellevue, a home for displaced children. The interview is Ms. Lina Stumachin, 36 years old, a tattoo number from Auschwitz: 26569.

David Boder

[In German] Also Frau Stumachin, wollen Sie wieder anfangen. Da war etwas mit dem Apparat. Wollen Sie uns sagen, wo waren Sie, wenn der Krieg sich angefangen hat.

Lina Stumachin

Also ich bin, ich war in Zakopane. Dort war ich mit meiner Familie und mit meinem Mann und mit meiner Kind.

David Boder

So, wie alt war das Kind?

Lina Stumachin

Das Kind war dreizehn [unverstÃndlich] Jahre alt, das war das sechste Jahr alt.

David Boder

In welchem Jahr war das?

Lina Stumachin

In 1939.

David Boder

Im 39. Jahr.

Lina Stumachin

39.

David Boder

Und Ihre BeschÃftigung war was?

Lina Stumachin

Ich habe ein Fotoatelier und ein FotogeschÃft gehabt in Zakopane.

David Boder

Und Ihr Mann?

Lina Stumachin

Mein Mann war da in dieser, in dieser Branche

David Boder

Aha. Wo haben Sie Fotografie gelernt?

Lina Stumachin

Ich war, ich habe bei meinem Mann gelernt. 15 Jahre.

David Boder

Aha. Waren Sie 15 Jahre verheiratet?

Lina Stumachin

Ja, ich bin jetzt 15 Jahre verheiratet.

David Boder

Aha. Nun, also, ist Ihr Mann jetzt hier?

Lina Stumachin

Nein. Ich weià auch nicht, wo er ist. Ich weià schon, dass ihm das . . . [unverstÃndlich]

David Boder

Aha, nun.

Lina Stumachin

Also, im neun, im 40. Jahr sind die Deutschen nach Zakopane und wir mussten evakuieren.

David Boder

Wohin?

Lina Stumachin

Wir sind, wir sind nach Krakau gefahren. Ãh, in einen Dorf. In Dorf haben wir ein bisschen gearbeitet und nachher mussten wir ins Ghetto.

David Boder

Aha.

Lina Stumachin

Also im Ghetto sind wir circa ein Jahr waren wir in Ghetto.

David Boder

Wer ist das wir?

Lina Stumachin

Ãh, mein Mann, mein Kind und mein Vater und mein Bruder. Alle.

David Boder

Also was war das Ghetto in Krakau. Beschreiben Sie ein bisschen das Ghetto.

Lina Stumachin

Also, das waren, das war Ãh circa sieben StraÃen, mit eine Mauer umgeringt.

David Boder

Ein Mauer oder ein Zaun?

Lina Stumachin

Ein Mauer.

David Boder

War das eine Mauer, gebildet von Ziegeln und Steinen?

Lina Stumachin

Von Ziegeln und Steinen.

David Boder

Wer hat das gebildet, gebaut?

Lina Stumachin

Das haben die Bewohner selbst gebaut.

David Boder

Mit gebaut.

Lina Stumachin

Und dort haben wir gewohnt in einer ganz kleinen, kleiner Wohnung. Und dann, dort haben auch unsere Kinder Todesstrafen [unverstÃndlich] im Ghetto, wir haben Angst gehabt, aber wir konn, hatten nicht viel, keine MÃglichkeiten, dass wir dort zu verlassen.

David Boder

Sagen Sie, wieso kommt das, dass Sie . . . [unverstÃndlich] versteht?

Lina Stumachin

In Zakopane hatten wir keine einheitliche Sprache.

David Boder

Zakopane ist was, die Ukraine?

Lina Stumachin

Nein, das ist eine polnische Ãh Kurstadt.

David Boder

Aha. Wo ist es in der NÃhe von welcher groÃen Stadt?

Lina Stumachin

Das ist 115 Kilometer nach, von Krakau.

David Boder

115. Wie weit ist es von Katowice, Sosnowice?

Lina Stumachin

Von Katowice circa 140 Kilometer.

David Boder

140 Kilometer. Und was fÃr ein Kurort war es? Was?

Lina Stumachin

Das war ein Gebirgskurort. Eine Sport . . .

David Boder

Ein Sportsreservat. Ja. Und wie [unverstÃndlich]

Lina Stumachin

Also nachher hat man uns ins Lager genommen von, von Ãh, von der . . .

David Boder

Ist es besser fÃr Sie, Polnisch zu reden?

Lina Stumachin

Ja.

David Boder

Reden Sie Polnisch, bitte.

Lina Stumachin

[In Polish] Byłyśmy w getcie, pÃźniej z getta wysłano nas do obozu. Pracowałam na placÃwce [niezrozumiały].

Lina Stumachin

[In German] Kann ich anfangen in Polnisch und dann alles

David Boder

[unverstÃndlich]

Lina Stumachin

Ich hab, ich hab schon . . .

David Boder

Das macht nichts, das wird schon. Also ja, fangen Sie an, aber Sie, fangen Sie an. Wir brauchen nicht zu . . .

Lina Stumachin

Ah ja.

David Boder

[In Russian] Говорите по польски.

Lina Stumachin

[In German] Von Zakopane an?

David Boder

Ja.

Lina Stumachin

[In Polish] Więc mieszkałam w Zakopanym i miałam tam zakład fotograficzny, razem z moim mężem i z moim dzieckiem żyliśmy we własnym domu. W czterdziestym roku Niemcy stworzyli sobie w Zakopanym dla siebie uzdrojowisko i wszystkim żydom kazali wyjść z Zakopanego. Pozwolili nam zabrać troszkę rzeczy i musieliśmy opuścić nasze miasto. Pojechaliśmy do Krakowa. Obok Krakowa w małym miasteczku mieszkaliśmy tam około niecałego roku. Następnie musieliśmy iść do getta, ponieważ wszyscy . . . nie było innego miejsca. Nie wolno było żydom mieszkać w innych miastach oprÃcz getta. W getcie mieszkaliśmy tam około roku, w międzyczasie było kilka wysiedleń także, ktÃre ze względu na to, że pracowaliśmy, myśmy przetrwali. Musieliśmy przyjąć placÃwki przymusowej pracy. Dlatego że kto nie pracował, zostawał wysiedlony. Ażeby zostać z dzieckiem razem, przyjęliśmy pracę w rÃżnych firmach. MÃj mąż w jednej firmie, a ja w innej firmie. Następnie zostały placÃwki skoszarowane, więc zostaliśmy skoszarowani w obozie i byliśmy zmuszoni, zmuszeni zostawić dziecko w domu w getcie. Mieliśmy możliwość odwiedzania dziecka jeden raz w tygodniu. Następnie była likwidacja getta, kiedy przyjechaliśmy w przeddzień likwidacji, zastaliśmy mieszkanie puste, dziecko zostało wywiezione [niezrozumiały] było tak, mÃwiono, że są obozy dla dzieci, że dzieci są w takich samych obozach jak my i że będzie możliwość zobaczenia je, jak wkrÃtce wojna się skończy. Pocieszaliśmy się, że się spotkamy znowu razem. Ale bardzo niedługo trwały te złudzenia, widzieliśmy, jak postępowali dalej z tymi dziećmi, wywozili stale z obozÃw i z gett. Tak, że smutne już było dalsze nasze przeświadczenie. W obozie w Płaszowie byliśmy pÃłtora, nie pÃłtora roku, około roku razem z mężem.

David Boder

[In German] Ich habe nicht in einer Stelle ganz verstanden. Wo ist Ihre Tochter geblieben?

Lina Stumachin

[In Polish] Chodziłam dalej do pracy przymusowej na miasto, to było z korzyścią pewną dla nas, dlatego że z miasta nam można przynosić cokolwiek do jedzenia, a w obozie było bardzo ciężko, bardzo trudno było dostać jakieś wyżywienie, dostawaliśmy bardzo marną zupę i bardzo ciężko było pracować przy tym wyżywieniu. Tak że to, co z miasta przyniosłam, to mogłam pomÃc mężowi i także jeszcze innym ludziom dookoła. Ale niedługo to trwało, zamknięto getto, zamknięto obÃz i żydzi więcej nie wychodzili na miasto. Byliśmy pewni, że w tym obozie już zostaniemy i tam przeczekamy wojnę, ale stało się inaczej. W roku 1944 . . . zrobiono na nas akcję, nie wiedzieliśmy, co się właściwie z ludźmi ma stać, ktÃrych brano, okazało się, że ludzi tych wywożono do pracy do Niemiec z Polski. Między innymi byłam i ja wzięta w tym czasie, ale ponieważ nie chciałam wyjechać, a męża zostawić w obozie, uciekłam stamtąd. Kiedy wrÃciłam do obozu, zastałam męża, ktÃry bardzo się ucieszył, że jeszcze wrÃciłam z tej łapanki. Na drugi dzień chciałam odwiedzić męża, okazało się, że on został w międzyczasie złapany i wywieziono jego właśnie. Od tej pory już więcej męża nie widziałam, do dzisiaj. Z Płaszowa zostałam wywieziona do Oświęcimia. W Oświęcimiu byłam trzy miesiące w okropnej nędzy. Następnie stamtąd pieszo szliśmy do 18, 18 stycznia, podczas najgorszych mrozÃw, szliśmy do Ravensbricken. W Ravensbricken żyłam, byłam tam 8 tygodni. Nędza nie do opisania, co kroku trupy, przerażenie było ogromne. Nie dostawaliśmy w ogÃle jedzenia. Każdy musiał zdobywać. Przyjeżdżały, przywożono kotły, każdy rzucał się na kocioł i kto zdobył, to ten jadł. Kiedy chodziliśmy do . . . skarżyć się do lagerfÃrer, to powiedzieli nam [niezrozumiały] i na tym się kończyło. Po 8 tygodniach wywieziono nas do Malhoff. Tam już zupełnie nas głodzono, to było wyraźne, że chcą nas zagłodzić. Przez 8 tygodni ubyło mnie 15 kilo. Ważyłam 39 kilo, kiedy wyszłam z Malhoff. A poza tym inne jeszcze dużo gorzej wyglądały ode mnie. Z Malhoffu wywieziono nas pociągami, jechałyśmy około 3 dni, zupełnie bez jedzenia, aż do Lipska. W Lipsku przyjechałyśmy w okresie najgorszych bombardowań i tam byłyśmy przez kilka dni. Okazało się, że, że to już jest prawie przed ukończeniem wojny i nie pracowałyśmy wprawdzie, ale także nie dostawałyśmy jedzenia. Bardzo, bardzo marne wyżywienie było, tak, że zdawało się, że tam się już na pewno wykończymy. Po kilku dniach jednak wyprowadzono nas na ulice i prowadzono nas tak przez 6 tygodni. Tamśmy chodziły do krążka. Gdzieśmy przychodziły z jednej strony Rosjanie, z drugiej strony Amerykanie, a Niemcy pro . . . uciekali z nami od frontu do frontu. Po drodze zrywałyśmy rÃżne zielska, ażeby się wyżywić, to było w kwietniu, jeszcze nic nie rosło w polach, ale żywiłyśmy się trawą i wykopywałyśmy kartofle, ktÃre dopiero zasadzono. Po drodze spotykałyśmy bardzo dużo wyczerpanych z głodu, trupÃw, leżących po drogach. Zabijano nas, gdyśmy się odważyły gdzieś podejść, ażeby zdobyć do jedzenia coś. Mimo to żadna się nie bała i każda szła, bo i tak groziła nam śmierć głodowa. Wydawało się, że już w ogÃle nie przesta . . . droga nasza już idzie w nieskończoność. Aż pewnego dnia . . . bardzo dużo z nas uciekało w drodze, ale myśmy nie wiedziały . . . Bałyśmy się, że strzelają, bo miałyśmy już doświadczenie. Kto się odłączył od grupy, tego strzelano. Mimo to bardzo dużo ludzi postanowiło oderwać się od pochodu. I pewnego dnia ja z dwuma koleżankami odłączyłyśmy się także i u jednego chłopa znalazłyśmy pracę. Pracowałyśmy tam przez 4 tygodnie. Niemcy już byli dla nas dosyć uprzejmi, bo się bali, bo front przybliżał się coraz więcej [niezrozumiały].

David Boder

[In German] [unverstÃndlich]

Lina Stumachin

[In Polish] [niezrozumiały] W Saksonii zostałam oswobodzona przez Rosjan. Byłam chora, miałam spuchnięte nogi, postanowiłam, że odpocznę, ale tęsknota do domu nie pozwoliła mi usiedzieć. W wyobraźni widziałam już mÃj dom i że wrÃcą ci, ktÃrych straciłam [unintelligible]. Trzeba było iść pieszo. Sto pięćdziesiąt kilometrÃw szłyśmy pieszo, ciągnąc, ciągnęłyśmy za sobą wÃzek z wyżywieniem i kilku naszymi łachami, mijaliśmy miasta w gruzach, po drodze spotykałyśmy ludzi, takich samych jak my, szli ku domowi, śpiewali rozradowani pieśni nadziei i myśmy się też cieszyły. 8 maja przyszłam do Krakowa i tam było pierwsze rozczarowanie. Z mojej rodziny, ktÃrzy mieszkali w Krakowie, nikogo nie zastałam. Przez 8 dni wałęsałam się po Krakowie, szukając wszędzie, gdzieśmy mieszkali, obeszłam te mieszkania w getcie, gdzie zostawiłam dziecko, myślałam, może ktoś zostawił adres, może ktoś już przyszedł przede mną, ale okazało się, że nikogo jeszcze nie było. Postanowiłam jechać do Zakopanego, ale wszyscy mi odradzali, mÃwili, że jest niebezpiecznie, że żydzi nie powinni wracać do małych miasteczek, że są rÃżne ekscesy. Jednym słowem, że jeżeli już przeżyłam wojnę, żebym raczej w większym mieście zaczekała, aż wrÃcą nasi, że na pewno mnie odnajdą. Ale byłam niecierpliwa, chciałam już być tam, myślałam, że może tam poszli, że może czekają na mnie, postanowiłam jednak pojechać. 8 czerwca przyszłam do domu i niestety zdumiona byłam, tam gdzie mÃj dom stał, był tylko trawnik. Ani śladu z domu. Jakieś kozy pasły się na pastwisku. Zamieszkałam u sąsiadki i dzień w dzień czekałam, czy ktoś wrÃci. Długie dni i tygodnie wypatrywałam na daremno. Czekałam . . . aż zmuszona koniecznością, bo nie miałam, bo nie wiedziałam, do czego się wziąć, nie miałam, do czego się wziąć . . . wyjechałam szukać pracy. Przez 8 tygodni w rÃżny przygodny sposÃb zarabiałam, ażeby się utrzymać, nie chciałam być na utrzymaniu obcych ludzi. Stale jednak wiedziona tęsknotą wracałam do domu, że może jednak ktoś już tam czeka na mnie, może ktoś wrÃcił. W międzyczasie stworzył się dom dziecka w Zakopanym, postanowiłam się, postanowiłam poświęcić się pracy przy dzieciach, ażeby zapełnić pustkę mojego życia. Już rok pracuję przy dzieciach i z nimi razem ruszyłam w świat, ażeby może gdzieś w naszej ojczyźnie znaleźć spokÃj. Rzucali z miejsca na miejsce, może wreszcie znajdziemy gdzieś zakątek, gdzie będziemy mogli spokojniej żyć . . . wolniejsi . . . niewyśmiewani . . . niedręczeni . . . Gdzie będę mogła patrzyć na przyszłość radośniejszą dzieci, ktÃre wyrosną pod moim okiem.

David Boder

[In German] Ich habe nicht in einer Stelle ganz verstanden. Wo ist Ihre Tochter geblieben?

Lina Stumachin

Man hat die Kinder [unverstÃndlich] Auschwitz.

David Boder

Man hat die Kinder aporte genommen?

Lina Stumachin

Es ist so. Wir haben gearbeitet.

David Boder

Sprechen Sie lauter!

Lina Stumachin

Wir haben gearbeitet Ãh in, bei

David Boder

In einer Fabrik?

Lina Stumachin

Nein, bei Arbeit.

David Boder

Was fÃr eine Arbeit?

Lina Stumachin

Nicht. Wir haben gearbeitet in diese, in deutsche Kaserne.

David Boder

Aha, ja.

Lina Stumachin

Was haben Sie da getan, in der Kaserne?

David Boder

Alle Arbeiten

David Boder

Sauber gemacht?

Lina Stumachin

Sauber gemacht, Hausarbeiten, auf dem Feld gearbeitet.

David Boder

Ja.

Lina Stumachin

Wir haben nun

David Boder

Ja. Nun.

Lina Stumachin

Ja, wir waren bei Arbeit sind wir abends zurÃckgekommen und da haben wir unsere Wohnung leer gefunden.

David Boder

Oh. Un.

Lina Stumachin

Und wir haben nicht gewusst wo Kinder waren, sind geblieben, geworden.

David Boder

Was haben die Leute gesagt?

Lina Stumachin

Sie haben gesagt, dass man die Kinder nach Auschwitz

David Boder

Ja, aber was jetzt? Ist die Polizei gekommen, hat die Kinder weggenommen?

Lina Stumachin

Nein.

David Boder

Wie denn?

Lina Stumachin

Also in Polnisch kann ich Ihnen das sagen.

David Boder

Ja, sagen Sie es mir.

Lina Stumachin

[In Polish] A kiedy wrÃciliśmy do domu . . .

David Boder

[In Russian] Кто это вы?

Lina Stumachin

[In Polish] Ja i mÃj mąż.

David Boder

[In German] [unverstÃndlich]

Lina Stumachin

[In Polish] Myśmy obydwoje pracowali w przymusowej pracy . . .

David Boder

[In German] Aha.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . poza gettem. Kiedy wrÃciliśmy do domu, okazało się, że dzieci zostały wywiezione. Więc opowiadano nam, że kazano dzieciom spakować paczki . . .

David Boder

Dzieciom?

Lina Stumachin

. . . dzieciom, spakować walizki i napisać adresy, gdzie rodzice są, gdzie zawiozą ich do rodzicÃw.

David Boder

[In German] [unverstÃndlich]

Lina Stumachin

[In Polish] . . . No i zapakowali ich na auta i wywieźli, i więcej do tej pory nie wiemy, co się z nimi stało. MÃwiono, że . . .

David Boder

z nimi, z dziećmi?

Lina Stumachin

z dziećmi, co się z tymi dziećmi stało.

David Boder

[In German] [unverstÃndlich]

Lina Stumachin

[In Polish] . . . Ja jedno miałam. Ale było tam dużo dzieci, prawda, w getcie było bardzo dużo dzieci, kiedy nas zabrali. I to było miasto dzieci, bo przecież wszystkich dorosłych zabrali do pracy i pÃźniej skoszarowali dzieci . . . y . . . Skoszarowali nas wszystkich dorosłych w obozach, a dzieci w getcie zostały, był tam taki utworzony âkinderhinâ.

David Boder

[In English] There was in the getto a "kinderhin".

Lina Stumachin

[In German] Ja.

David Boder

[unverstÃndlich]

Lina Stumachin

[In Polish] Ale moje dziecko nie było w âkinderhinâ, moje dziecko było w domu, u mnie w mieszkaniu, tam gdzie ja mieszkałam przedtem.

David Boder

[In German] [unverstÃndlich]

Lina Stumachin

[In Polish] Oni zabrali na auto i wywieźli.

David Boder

[In German] [unverstÃndlich]

Lina Stumachin

[In Polish] A z mężem razem pracowałam w obozie . . . No i . . . do przymusowej pracy do Niemiec wysyłali, bo już spodziewali się, że, że już będzie koniec wojny . . . To . . . zaczęli likwidować obozy w Polsce.

David Boder

[In German] Aha.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . I zaczęli wywozić z obozÃw w Polsce do obozÃw w Niemczech.

David Boder

[In German] Aha.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . Także mÃj mąż pracował, pÃźniej po roku dowiedziałam się, że pracował w fabryce w tym . . . w Pionkach w fabryce amunicji.

David Boder

[In Russian] Да.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . a ja jeszcze stale byłam w Płaszowie. No a po, po roku wywieźli nas też do Oświęcimia.

David Boder

[In German] Ah, was werden Sie jetzt tun, was wollen Sie jetzt tun?

Lina Stumachin

[In Polish] Moje pragnienia nie są sprecyzowane, ale najchętniej trzymałabym się właśnie przy dzieciach, dalej, bo to jest okropne taka samotność, a tak to wypełnia przynajmniej tą pustkę, te głosy dziecięce, i zapomina się w tej pracy o tym, że kiedy miało się swÃj własny dom, że kiedyś miało się swoją własną rodzinę, że kiedyś miało się swoje własne dziecko.

David Boder

[In German] Und Sie wollen nach PalÃstina gehen?

Lina Stumachin

[In Polish] Tak. Poszłabym razem z tymi dziećmi, ktÃre tutaj są, do Palestyny, żeby razem z nimi żyć dalej.

David Boder

[In Russian] А вы что думаете в Палестине [неразборчиво]?

David Boder

[In German] PalÃstina werden Sie auch alle die Kinder zusammen behalten?

Lina Stumachin

[In Polish] Byłoby to moim życzeniem, żebyśmy wszyscy razem byli, bo to jest taka przybrana rodzina już dzisiaj. A mam nadzieję jednakże, iż te miesiące, kiedy jesteśmy razem, tak nas związały, że, że przynajmniej niektÃre będą się starały tak trzymać się razem przynajmniej, że będą chciały tworzyć taką jedną rodzinę ze sobą. Te dzieci też są samotne, też potracili przecież rodzicÃw i mają pragnienie też mieć kogoś bliskiego koło siebie. Tak że chciałabym z nimi zostać.

David Boder

[In German] Ah, wie viel Jahre ist das kleinste Kind jetzt?

Lina Stumachin

[In Polish] Najmniejsze dziecko tutaj ma trzy latka. Zabraliśmy je przed naszym odjazdem z Zakopanego. Było ich pięć takich po trzy latka. Rozwijają się bardzo ładnie, są takie mądre i słodkie.

David Boder

[In German] Und Ãh, sind das die Kinder, was Sie nennen Bobolaki?

Lina Stumachin

[In Polish] Tak. To są najmniejsze, te Bobolaki, ktÃreśmy zabrali z klasztoru Boboli, z Zakopanego.

David Boder

[In German] Aha. Ãh. Wer hat Ihnen gesagt, dass die Kinder dort sind?

Lina Stumachin

[In Polish] To nasza kierowniczka się dowiedziała o tym, ktoś jej powiedział, że jest tam pięcioro żydowskich dzieci, ktÃre zostały wyratowane z Warszawy, z pożaru.

David Boder

A kto ich ratował . . . [unintelligible]

David Boder

[German] WÃren Sie gern . . .

Lina Stumachin

[In Polish] Podobno jakiś policjant je wydostał stamtąd i przywiÃzł je do klasztoru.

David Boder

[In Russian] Почему полициянты их [niezrozumiały]?

Lina Stumachin

[In Polish] To my, my tego tak bliżej nie wiemy. Może by kierowniczka . . .

David Boder

[In German] Was denn?

Lina Stumachin

[In Polish] Może kierowniczka . . .

David Boder

[In German] Was heiÃt das denn?

Lina Stumachin

Die Leute, die waren schlecht.

David Boder

Aha, ich mein die Polizisten. Man sagt, die Polizisten waren nicht solche guten Menschen.

Lina Stumachin

Nicht alle, aber manche. Aber manche waren doch menschlich.

David Boder

Was haben Sie getan? Die Kinder rausgebracht und sie weggegeben?

Lina Stumachin

Sie haben sie dort in diesen Kloster reingebracht

David Boder

Reingenommen. Aber sie behaupten. Frau Stumachin, ich hoffe, dass alles jetzt besser wird. Ich danke Ihnen sehr, Es tut mir leid, dass ich nicht alles in Polish so gut versteh.

David Boder

[In English] This concludes Spool 118 . . . at 29 min, the report of Ms. Lina Stumachin, 36 years old, a tattoo number: 26569. She spoke in Polish.

var english_translation = { interview: [ David Boder

[In English] Paris, Paris September . . . Paris . . . Paris . . . Paris, September the 8th, 1946. Bellevue, a home for displaced children. The interview is Ms. Lina Stumachin, 36 years old, a tattoo number from Auschwitz: 26569.

David Boder

[In German] Now, Ms. Stumachin, would you mind beginning again. There was something wrong with the recorder. Would you like to tell us where you were when war broke out?

Lina Stumachin

Well, I amâI was in Zakopane. I was there with my family, and my husband, and my child.

David Boder

So, how old was the child?

Lina Stumachin

The child was thirteen [unintelligible] years old, that was the sixth year of age.

David Boder

In what year was that?

Lina Stumachin

In 1939.

David Boder

In the year 1939.

Lina Stumachin

Yes, 1939.

David Boder

And what was your occupation?

Lina Stumachin

I had a photoshop and a photographic business in Zakopane.

David Boder

And your husband?

Lina Stumachin

My husband was also in this line of work, at the time.

David Boder

Aha. Where did you learn photography?

Lina Stumachin

I was, I mean, I learned from my husband. 15 years.

David Boder

Aha. Have you been married for 15 years?

Lina Stumachin

Yes, I have been married for 15 years.

David Boder

Aha. Now then, is your husband here now?

Lina Stumachin

No. Nor do I know where he is. I do know that . . . [unintelligible]

David Boder

Aha, now.

Lina Stumachin

Now in 1939âno, I mean in 1940, the Germans came to Zakopane and we had to leave.

David Boder

Where did you go?

Lina Stumachin

We went to Cracow. Er, in a village. We worked a little in the village and later we had to move into the ghetto.

David Boder

Aha.

Lina Stumachin

And we were in the ghetto for about a year.

David Boder

Who do you mean by "we"?

Lina Stumachin

Er, my husband, my child, my father, and my brother. All of us.

David Boder

Now, the ghetto was in Cracow. Could you give a brief description of the ghetto.

Lina Stumachin

Well, there were, er, roughly seven streets surrounded by a wall.

David Boder

A wall or a fence?

Lina Stumachin

A wall.

David Boder

Was the wall built from bricks and stones?

Lina Stumachin

From bricks and stones.

David Boder

Who built the wall?

Lina Stumachin

The inhabitants built it themselves.

David Boder

Built it together.

Lina Stumachin

And we lived there in such a tiny apartment. And then, even our children were under a death sentence [unintelligible] in the ghetto, we were frightened, but we couldn't do much about itâthere was no possibility of leaving.

David Boder

Tell us, how did it come about that you . . . [unintelligible] understand?

Lina Stumachin

In Zakopane, we did not have a single language that we all used.

David Boder

Now, Zakopane is in the Ukraine?

Lina Stumachin

No, it is a Polish spa town.

David Boder

Aha. Where is it in relation to the nearest large city?

Lina Stumachin

It is 115 kilometres from Cracow.

David Boder

115. How far is it from Katowice or Sosnowice?

Lina Stumachin

About 140 kilometres from Katowice.

David Boder

140 kilometres. And what sort of spa town is it? What?

Lina Stumachin

It was a spa town in the mountains. A sport . . .

David Boder

A sports resort. Yes. And how [unintelligible]

Lina Stumachin

Now, later on we were taken to the camp from, from er, from . . .

David Boder

Would it be better for you if we spoke Polish?

Lina Stumachin

Yes.

David Boder

Please speak in Polish.

Lina Stumachin

[In Polish] We were in the ghetto, later, from the ghetto, we were sent to a camp. I worked at a post [unintelligible].

Lina Stumachin

[In German] Can I start in Polish and then everything . . .

David Boder

[unintelligible]

Lina Stumachin

I have, I have already . . .

David Boder

Don't worry, that's not a problem. Now, let's begin, but you, let's begin. We don't need to . . .

Lina Stumachin

Ah, yes.

David Boder

[In Russian] Speak Polish.

Lina Stumachin

[German] From Zakopane?

David Boder

Yes.

Lina Stumachin

[In Polish] So I lived in Zakopane and I owned a photoshop, with my husband and my child. We lived in our own house. In 1940, the Germans established, in Zakopane, a health resort, and they ordered all the Jews to leave Zakopane. They allowed us to take some of our things and we had to leave our city. We went to Cracow. Near Cracow, in a small town, we lived for almost a year. Next, we had to go to the ghetto, since everyone . . . there was no other place. The Jews were not allowed to live in any other cities besides ghettos. In the ghetto, we lived about a year. During that time, there were several groups who were sent away, which, due to the fact that we were working, we were able to avoid. We were forced to accept shifts of mandatory work. Because those that did not work, got sent elsewhere. And to stay with our child, we accepted work at different companies. My husband in one company, and I at a different company. Next, our posts were eliminated, so we were moved to a camp and we were forced, forced to leave our child at home in the ghetto. We had the opportunity to visit our child once a week. Next, the ghetto was shut down, when we arrived on the day before the liquidation, we found our home empty, our child was taken away [unintelligible] . . . it was said that there were camps for children, that the children are in the same kind of camps as we were, and that there would be a possibility of seeing them, when the war ends shortly. We cheered each other by saying that we would all be together soon. But our high hopes did not last long, we saw, how they were continuing to treat the children, constantly taking them to the camps away from the ghetto. So our continued experiences became sad. In the camp at Plaszow, we stayed a year and a half, no, about a year, together with my husband.

David Boder

[In German] I didn't understand you fully at one point. Where did your daughter stay?

Lina Stumachin

[In Polish] I continued to go to my forced job in the city, this was a benefit for us, because, from the city, we could bring home food to eat, and at the camp it was very hard, very difficult, to obtain any nourishment, we would get a pitiful soup, and it was hard to work with that kind of nourishment. So, with what I brought from the city, I could help my husband, as well as other people around us. But this did not last long, the ghetto was closed, the camp was closed and Jews were no longer allowed into the city. We were sure that we would stay in that camp and wait until the end of the war, but it played out differently. In 1944 . . . they took action on us, we didn't know, what, in fact, was to happen with the people, who were taken. It turned out that the people who were left, were taken from Poland to work in Germany. Among others, I was taken at this time, but because I didn't want to go, and leave my husband at the camp, I escaped from there. When I arrived back at the camp, I found my husband, who was very happy to see me, that I was able to return from the round-up. The next day, I wanted to visit my husband, turns out, that overnight, he was caught and sent away. From that time, I never saw my husband, to this day. From Plaszow, I was taken to Auschwitz. I stayed in Auschwitz for three months, in horrible misery. Next, from there, we went on foot until the 18th, 18th of January, during the coldest part of winter we walked to Ravensbricken. I lived in RavensbrÃck, I was there for 8 weeks. The misery is indescribable, corpses at every step, the experience was hugely overwhelming. We didn't get any food at all. Everyone had to get their own. They came, they brought a cauldron, everyone would throw themselves at the cauldron and whoever got some was able to eat. When we went to . . . tell the Camp Commandant they told us [unintelligible] and that's where it ended. After 8 weeks we were taken to Malhoff [Malchow?]. There, we were left to starve, that was obvious, that they wanted to starve us to death. In 8 weeks, I lost 15 kilos. I weighed 39 kilos, when I left Malhoff [Malchow?]. Besides me, there were others who looked much worse than I did. From Malhoff [Malchow?], they took us by train; we traveled for about 3 days, totally without food, until we got to Leipzig. We arrived in Leipzig during the worst bombings, and we were there for several days. It turned out, that, that it was almost the end of the war and, in truth, we did not work, but we also did not get any food. There was very, very little food, so little; that we thought that, there, we would surely die. After several days, we were taken out into the street and were forced to march like that for 6 weeks. There we walked in circles. Where ever we would get to, on one side were the Russians, on the other the Americans, and the Germans would escape from one front to another. On the way, we gathered greens, so we could eat, this was in April, nothing was growing in the fields yet. We survived on grass and dug up potatoes, which were just planted. On the way, we came across a lot of people who died of hunger, corpses, lying on the road. We were killed if we got the courage to wander away, so we could find something to eat. Regardless of this, none of us were scared and each of us went, because we were faced with death from hunger. We thought that we would never stop, that our road was leading into endlessness. Until one day, a lot of us escaped on the way, but we didn't know . . . we were scared that they would shoot, because that had been our prior experience. Whoever strayed from the group was shot. Regardless of this, many people decided to break away from the march. And one day, I, with two of my girlfriends, broke away, and at one farm, we found work. We worked there for 4 weeks. The Germans were now more or less nice to us, because they were scared, because the front was getting closer and closer. [unintelligible].

David Boder

[In German] [unintelligible]

Lina Stumachin

[In Polish] [unintelligible] In Saxony, I was freed by the Russians. I was sick, my legs were swollen. I decided that I would rest, but homesickness wouldn't let me rest. In my imagination, I saw my house, and those that I had lost would come back to me. [unintelligible] We had to go on foot. A hundred and fifty kilometers we went on foot, and pulled with us a wagon with food and some tattered rags. We passed cities in ruins, we met people on the way, who were the same as us, on their way home, they sang happy songs of hope and we were also happy. On the 8th of May I arrived in Cracow and there I was met with my first disappointment. Out of my family who lived in Cracow, I couldn't find anyone. For eight days I wondered around Cracow, looking everywhere, where we lived, I searched the homes we had in the ghetto, where I left my child. I thought, maybe someone left an address, maybe someone had already been there before me, but it turned out that no one had been there yet. I decided to go to Zakopane, but everyone advised me against it, they said that it was not safe, that Jews should not return to small towns, that there were many incidences. In a word, if I survived the war, then I should wait in a larger city, until our people return, and that they would be able to find us. But I was anxious, I wanted to be there already. I thought that maybe they went there, that maybe they are waiting for me. I decided I was going to go. On the eighth of June, I arrived at my home, and unfortunately I was astonished. There, were my house once stood, was just a field. There was no sign of my house. Some goats were grazing in the pasture. I stayed with my neighbor, and day after day I waited for someone to return. I waited for long days and weeks for nothing. I waited . . . until I was forced by necessity, because I didn't have, because I didn't know, what I should do, I didn't have anything to do . . . I left to find work. For 8 weeks, in a variety of different ways, I earned enough to take care of myself. I didn't want to be taken care of by strangers. Constantly, I would return home with a longing feeling; that maybe someone was waiting there for me, maybe someone would return. Meanwhile, an orphanage was formed in Zakopane, I decided that I would dedicate myself to work with the children, hoping to fill the void in my life. I've been working with the children for a year now, and with them going forth in the world, so that maybe somewhere in our native land I would find peace. They threw us from place to place, maybe finally we will find some place to call our own, where we can live peacefully . . . freely . . . not ridiculed . . . not tormented . . . somewhere where I can look forward to a happier future, children, that will be raised under my care.

David Boder

[In German] I didn't understand you fully at one point. Where did your daughter stay?

Lina Stumachin

The children were [unintelligible] Auschwitz.

David Boder

The children were taken away?

Lina Stumachin

That's right. We worked.

David Boder

Speak up!

Lina Stumachin

We worked in, er, at

David Boder

In a factory?

Lina Stumachin

No, work.

David Boder

What sort of work?

Lina Stumachin

Nothing. We worked in the German barracks.

David Boder

Aha, yes.

Lina Stumachin

What did you do in the barracks?

David Boder

All sorts of work?

David Boder

Cleaning?

Lina Stumachin

Cleaning, housework, work in the fields.

David Boder

Yes.

Lina Stumachin

We now.

David Boder

Yes. Now.

Lina Stumachin

Yes we were at work. When we returned home in the evening, we found that our apartment was empty.

David Boder

Oh. Un.

Lina Stumachin

And we didn't know where the children were, where they were staying, what had become of them.

David Boder

What were people saying?

Lina Stumachin

They said that the children [had been taken away] to Auschwitz.

David Boder

Yes, but what then? Did the police come to take the children away?

Lina Stumachin

No.

David Boder

What happened, then?

Lina Stumachin

I can only tell you that in Polish.

David Boder

Yes, please tell me.

Lina Stumachin

[In Polish] And when we returned home . . .

David Boder

[In Russian] Who do you mean by "you"?

Lina Stumachin

[In Polish] My husband and I.

David Boder

[In German] [unintelligible]

Lina Stumachin

[In Polish] We were both forced to work . . .

David Boder

[In German] Aha.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . away from the ghetto. When we returned home, it turned out that the children were taken away. We were told that the children were told to pack their suitcases . . .

David Boder

The children?

Lina Stumachin

. . . the children, pack their suitcases and write the addresses of where their parents are, so they could take them to their parents.

David Boder

[In German] [unintelligible]

Lina Stumachin

[In Polish] . . . and they loaded them into cars and took them away, and to this day we don't know what happened to them.

David Boder

. . . with them, the children?

Lina Stumachin

. . . with the children, what happened with those children.

David Boder

[In German] [unintelligible]

Lina Stumachin

[In Polish] . . . I had one. But there were a lot of children, in truth, in the ghetto there were a lot of children, when they took us away. It was a city of children, because they took all the adults to work, and later, they moved the children to a camp . . . eh . . . they moved all the adults to the camps, and the children stayed in the ghetto, there was a kind of "kinderhin" [crÃche] formed there.

David Boder

[In English] There was a "kinderhin" in the ghetto?

Lina Stumachin

[In German] Yes.

David Boder

[unintelligible]

Lina Stumachin

[In Polish] . . . But my child wasn't in the "kinderhin", my child was at home, in my apartment, where I used to live.

David Boder

[In German] [unintelligible]

Lina Stumachin

[In Polish] They put them onto trucks and took them away.

David Boder

[In German] [unintelligible]

Lina Stumachin

[In Polish] And I worked at the camp with my husband . . . and . . . they sent us to Germany to perform forced labor, because they were thinking that the end of the war was near . . . so . . . they started to close the camps in Poland.

David Boder

[In German] Aha.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . and they started to move people from camps in Poland to camps in Germany.

David Boder

[In German] Aha.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . That's how my husband worked. Later, after a year, I found out that he was working in a factory in . . . Pionki, in an ammunition factory.

David Boder

[In Russian] Yes.

Lina Stumachin

[In Polish] . . . and I stayed in Plaszow. And after, after a year they took us all to Stettin.

David Boder

[In German] Ah, what are you going to do now, what do you want to do now?

Lina Stumachin

[In Polish] My desires are not specific, but I would most like to stay, in fact, with the children going forward, because the loneliness is horrible, at least this fills the emptiness, the children's' voices, and you forget, in this work, that you once had your own home, your own family, that you once had your own child.

David Boder

[In German] And you want to go to Palestine?

Lina Stumachin

[In Polish] Yes. I would go with these children that are here, to Palestine, so that we could live together.

David Boder

[In Russian] And what do you think about Palestine [unintelligible]?

David Boder

[In German] Palestine would also take all the children?

Lina Stumachin

[In Polish] It would be my wish that we all stay together, because this is a kind of adopted family now. And I even have hope, that these months, that we are together, have tied us together, that all of us will try to stay together, that they will strive to form a kind of family with each other. These children are also lonely; they also lost their parents and have a desire to have someone close to them. So I would like to stay with them.

David Boder

[In German] Ah, how old is the youngest child now?

Lina Stumachin

[In Polish] The youngest child here is three years old. We took them before our departure from Zakopane. There were five of them who were three years old. They are developing nicely, they are very smart and sweet.

David Boder

[In German] And, er, are these the children that you call Bobolaki?

Lina Stumachin

[In Polish] Yes. Those are the youngest, those Bobolaki, which we took from the Convent Boboli, in Zakopane.

David Boder

[In German] Aha. Er. Who told you that the children were there?

Lina Stumachin

[In Polish] Our director found out about this, someone told her that there were five Jewish children, who were saved in Warsaw from a fire.

David Boder

And who saved them . . . [unintelligible]

David Boder

[German] Would you like . . .

Lina Stumachin

[In Polish] Supposedly, some policeman pulled them out of there and took them to the convent.

David Boder

[In Russian] Why the police did [unintelligible] to them?

Lina Stumachin

[In Polish] We, we don't know all the details. Maybe the director . . .

David Boder

[In German] What then?

Lina Stumachin

[In Polish] Maybe the director . . .

David Boder

[In German] What does that mean?

Lina Stumachin

The people, they were bad.

David Boder

Aha, I mean the police officers. People say that the police officers were not the best of human beings.

Lina Stumachin

Not all, but some. But some were kind.

David Boder

What did you do? Did you take the children out and go away?

Lina Stumachin

They were taken into this convent.

David Boder

Ms. Stumachin, I do so hope that everything will now start to improve. Thank you very much. I am sorry that my understanding of Polish is not very good.

David Boder

[In English] This concludes Spool 118 . . . at 29 min, the report of Ms. Lina Stumachin, 36 years old, a tattoo number: 26569. She spoke in Polish.